Bartosz Miszkiewicz

Bartosz Miszkiewicz

Niezależny partner właściciela firmy

  • 26 lat w logistyce międzynarodowej
  • 16 lat jako właściciel
  • spółka zbudowana do ok. 40 mln zł

Nie każdą decyzję możesz dobrze przedyskutować we własnej organizacji.

Czasem chodzi właśnie o ludzi, z którymi normalnie powinieneś o tym porozmawiać. Czasem potrzebujesz zdania kogoś, kto nie ma w Twojej firmie stanowiska do obrony ani interesu w konkretnym rozwiązaniu.

Pracuję bezpośrednio z właścicielami firm. Pomagam spojrzeć na sytuację z dystansu, sprawdzić, czy to, co uznałeś za pewnik, nadal się zgadza, i wybrać następny ruch.

Poufnie. Konkretnie. Z perspektywy kogoś, kto sam przez lata prowadził firmę.

Porozmawiajmy o Twojej sytuacji

Kiedy taka rozmowa ma sens

Są sytuacje, w których trudno znaleźć dobrego rozmówcę we własnej firmie.

01Od tygodni krążysz wokół tej samej decyzji.

Masz argumenty za i przeciw. Rozmawiałeś już z ludźmi. Nadal nie masz jasności, jaki ruch jest właściwy.

02Sprawa dotyczy osoby, z którą normalnie powinieneś ją omówić.

Wspólnika. Członka zarządu. Kluczowego menedżera. Najpierw potrzebujesz uporządkować własne myślenie.

03Firma rośnie, ale zbyt wiele rzeczy nadal wraca do Ciebie.

Masz ludzi i strukturę, a kluczowe decyzje i wyjątki ostatecznie lądują na Twoim biurku.

04Czujesz, że coś zgrzyta, ale nie wiesz jeszcze, gdzie naprawdę jest problem.

Objaw widzisz w sprzedaży, ludziach albo procesie. Źródło może leżeć zupełnie gdzie indziej.

05Przed Tobą decyzja, której nie podejmiesz drugi raz.

Sukcesja, sprzedaż firmy, wejście wspólnika, wycofanie się z części biznesu. Zbudowałeś coś, co ma wartość, a wewnątrz firmy nie ma nikogo, kto omówi to z Tobą bez własnego interesu w wyniku.

06Jest sprawa, której nie masz komu powierzyć, a sam nie masz kiedy się nią zająć.

Rozmowa z ważnym klientem. Reklamacja, w której nie chcesz wysyłać kogoś zaangażowanego. Kierunek, który ktoś musi najpierw sprawdzić. Wiesz, że nie przekażesz tego dalej, i wiesz, że sam nie zdążysz.

Porozmawiajmy o Twojej sytuacji

Dlaczego ktoś z zewnątrz

Nie jestem częścią Twojej organizacji. I właśnie o to chodzi.

  • Nie odpowiadam za żaden dział.
  • Nie walczę o budżet.
  • Nie bronię wcześniejszych decyzji.
  • Nie jestem częścią wewnętrznych zależności.

Dlatego mogę zadawać pytania, których wewnątrz organizacji czasami nikt już nie zadaje.

Do tego dokładam własne doświadczenie przedsiębiorcy: przez lata sam podejmowałem decyzje o ludziach, pieniądzach i przyszłości firmy.

Nie znam Twojej firmy lepiej od Ciebie.

Ale mogę zobaczyć coś, czego będąc w niej codziennie, przestałeś już zauważać.

Jak pracujemy

Najpierw jeden konkretny problem.

Nie zaczynam od programu transformacji firmy ani od gotowego pakietu konsultingowego.

Zaczynam od jednego konkretnego problemu — a kończę tam, gdzie sam zdecydujesz.

01

Rozkładamy sytuację

Opowiadasz mi, jak ją widzisz. Pytam, podważam założenia i próbuję oddzielić fakty od interpretacji.

02

Szukamy źródła

To, co wygląda na problem z człowiekiem, często okazuje się problemem z tym, kto za co odpowiada. Kłopot ze sprzedażą potrafi zaczynać się w sposobie zarządzania. A proces zgrzyta czasem dlatego, że firma przez lata tylko dokładała kolejne zabezpieczenia i nigdy żadnego nie zdjęła.

03

Wybieramy następny ruch

Nie próbujemy naprawiać całej firmy. Ustalamy, co warto zrobić teraz i po czym poznamy, że zmiana działa.

04

Jeśli chcesz, doprowadzam sprawę do końca

Diagnoza kończy się diagnozą i tak jest rozliczana. Ale nie musisz potem szukać kogoś, kto to wykona. Jeśli uznasz, że warto, wchodzę i prowadzę wykonanie. To osobna decyzja i osobne ustalenia.

Porozmawiajmy o Twojej sytuacji

Z praktyki

Z czym przychodzi do mnie właściciel i co okazuje się prawdziwym problemem.

01

Zewnętrzna diagnoza firmy przed decyzją o dalszym kierunku

Moja rola: rozmowa z właścicielem, niezależna diagnoza i rekomendacje
Status: diagnoza i rekomendacje zakończone; kolejne kroki wybiera właściciel

Z czym do mnie przyszedł

Firma działa od wielu lat. Właściciel przyszedł z pomysłem, żeby ją unowocześnić i sprawić, żeby było o niej głośniej.

Co wyglądało na problem

Że firma jest za mało widoczna i źle o sobie opowiada. W tle wisiało jeszcze jedno pytanie: kto w zespole nie dowozi.

Co znalazłem

Zespół był zajęty bieżączką, a kierunek rozwoju istniał wyłącznie w głowie właściciela. Chciał od firmy więcej, niż firma była wtedy w stanie unieść.

Co zrobiłem

Przyjrzałem się firmie z zewnątrz, także oczami jej dzisiejszego klienta. Potem zestawiłem to, co widzi właściciel, z tym, co widzą kluczowe osoby z zespołu. Pytanie „kto nie dowozi?” zamieniło się wtedy w „czy tak, jak dziś pracujemy, da się w ogóle dojść tam, dokąd chcemy?”.

Co się zmieniło

Właściciel zobaczył swoją firmę z zewnątrz i dostał listę spraw, w których musi zdecydować. Co dalej z modelem działania i kto naprawdę dostanie odpowiedzialność, rozstrzygnął już sam.

02

Automatyzacja, która miała naprawić przeciążony zespół

Moja rola: diagnoza i projekt rozwiązania
Status: projekt systemu na bazie diagnozy

Z czym do mnie przyszedł

W firmie spoza logistyki siedmioosobowy dział obsługi klienta nie nadążał ze zbieraniem dokumentów. Właściciel miał już na stole decyzję, żeby to zautomatyzować.

Co wyglądało na problem

Że ludzie nie wyrabiają, a proces trzeba zautomatyzować.

Co znalazłem

Dokumenty leżały porozrzucane po skrzynkach mailowych, a praca całego działu polegała na tym, żeby ich szukać i pilnować, czy już są.

Co zrobiłem

Zacząłem od pytania, ile da samo poukładanie tego, jak te dokumenty krążą, i pokazanie w jednym miejscu, których brakuje. Analiza wskazała, że da się w ten sposób odzyskać pracę dwóch do trzech osób, jeszcze zanim cokolwiek zostanie zautomatyzowane.

Co się zmieniło

Właściciel zdecydował na podstawie liczb, a nie pierwszego przeczucia. Projekt systemu powstał dopiero z tej diagnozy.

03

Sam nie miałem jednego obrazu tego, co naprawdę dzieje się w mojej operacji

Moja rola: projekt i budowa systemu
Status: działa produkcyjnie, w codziennej operacji

Sytuacja

We własnej firmie miałem naraz kilkadziesiąt przesyłek w drodze z Europy do Kazachstanu: pięć krajów, ponad 5000 km koleją. Wiedza o tym, co się z nimi dzieje, była rozsypana po ludziach, skrzynkach mailowych i arkuszach.

Co wyglądało na problem

Na pierwszy rzut oka brakowało rąk do pracy. Nikt nie umiał od ręki powiedzieć, gdzie jest konkretna przesyłka i czego jej jeszcze brakuje.

Co znalazłem

Ludzie pracowali dobrze. Problem był w tym, jak firma zbierała i przekazywała sobie informacje. Przepisywanie ich z miejsca w miejsce zajmowało około pół etatu. To było jedyne miejsce, w którym powstawała prawda o przesyłce, więc też jedyne, w którym powstawał błąd.

Co zrobiłem

Zamiast przepisywać te same dane w kilku miejscach, zebrałem je w jednym: terminy, dokumenty i to, gdzie w danej chwili jest przesyłka. Do technologii doszedłem na końcu, po diagnozie, a nie na starcie.

Co się zmieniło

Znowu wiedziałem na bieżąco, co dzieje się w całej operacji. Obsługa jednej przesyłki skróciła się z kilkunastu, a czasem kilkudziesięciu minut, do kilku. Błędy przepisywania zniknęły, bo zniknęło przepisywanie.

Kiedy nie możesz pojechać sam

Jadę w Twoim imieniu.

Czasem sprawa wymaga kogoś, kto usiądzie na poziomie właściciela, zna całą firmę, a nie jeden dział, i nie jest w nią osobiście zaangażowany. Przy trudnej reklamacji to ostatnie bywa ważniejsze od dwóch pierwszych.

Wtedy mogę pojechać ja, z Twojego ramienia i na Twoich warunkach. Druga strona od początku wie, kogo reprezentuję.

Rozmowa, która musi być prowadzona na poziomie właściciela.

Ważny klient, kluczowy partner, negocjacje, w których liczy się doświadczenie i waga rozmówcy.

Temat, który dopiero się pojawił.

Nie musisz mieć gotowego projektu — mogę sprawdzić, co naprawdę da się z danego klienta, rynku albo pomysłu zbudować, i wrócić z konkretną koncepcją. Kiedy tylko sprawdzam, nie muszę mówić, dla kogo pytam.

Sprawa wymagająca kogoś spoza organizacji.

Trudna rozmowa, delikatny temat, coś, czego nie chcesz jeszcze pokazywać wewnątrz firmy.

Wchodzę w sprawę, rozpoznaję ją i prowadzę rozmowy do momentu, w którym da się ją przekazać Twojemu zespołowi. Codzienne prowadzenie zostaje po Waszej stronie.

Przed każdym takim wyjazdem ustalamy zakres upoważnienia: co uzgadniam sam, gdzie mam pole negocjacji, czego nie obiecuję i co wraca do Ciebie.

Nie każda firma potrzebuje więcej.Czasami potrzebuje mniej.

  • Mniej decyzji podejmowanych przez właściciela.
  • Mniej raportów.
  • Mniej akceptacji.
  • Mniej spotkań.
  • Mniej procedur stworzonych tylko dlatego, że kiedyś wydarzył się jeden problem.

W firmach bardzo łatwo jest dodawać kolejne rozwiązania. Znacznie trudniej zadać pytanie:

Co możemy przestać robić?

Czasami właśnie od tego zaczyna się realna zmiana.

Poufność

Poufność nie jest dodatkiem do tej relacji.

Właściciel mówi czasami o rzeczach, których firma jeszcze nie powinna wiedzieć.

  • O wspólnikach.
  • Ludziach.
  • Pieniądzach.
  • Planowanych zmianach.
  • Własnych błędach i wątpliwościach.

Nie wykorzystuję nazw klientów ani ich problemów do własnego marketingu bez ich zgody. Jeżeli potrzebujesz formalnego zabezpieczenia, możemy podpisać NDA.

To, o czym rozmawiamy, zostaje między nami.

Krótko o mnie

Znam tę stronę stołu.

W logistyce międzynarodowej pracuję od 2000 roku, własne firmy prowadzę od 2010. Jedną ze spółek zbudowałem od zera do około 40 mln zł rocznego obrotu, z kilkudziesięcioosobowym zespołem i sprzedażą opartą w dużej mierze na internecie.

Zatrudniałem ludzi i budowałem zespoły. Oddawałem odpowiedzialność. Podejmowałem decyzje inwestycyjne, których skutki widać dopiero po latach. Nie wszystkie były dobre. Niektóre kosztowały pieniądze.

Przez większość tych lat towarzyszył mi strach. O pieniądze, o ludzi, o to, czy właśnie nie podjąłem błędnej decyzji. Z zewnątrz nikt tego nie widział.

Z czasem zauważyłem coś jeszcze. Problemy, nad którymi inni przedsiębiorcy siedzieli tygodniami, w rozmowie ze mną często rozkładały się w godzinę. Nie dlatego, że wiedziałem lepiej. Dlatego, że patrzyłem na nie z zewnątrz i miałem podobne decyzje już za sobą.

Koledzy zaczęli dzwonić z pytaniami. Robiłem to latami, przy okazji własnej firmy, aż uznałem, że to jest osobna praca, i zacząłem traktować ją poważnie.

Dlatego dzisiaj interesuje mnie prawdziwa sytuacja konkretnego właściciela, nie model z prezentacji. Nie jako członek Twojego zespołu. Jako niezależny partner po drugiej stronie stołu.

  • 26 lat w logistyce międzynarodowej, 16 lat jako właściciel
  • Spółka zbudowana od zera do ok. 40 mln zł rocznego obrotu
  • Kilkudziesięcioosobowy zespół, sprzedaż w dużej mierze przez internet
  • Intermodal, kolej Europa–Azja, handel Chiny–Europa
Bartosz Miszkiewicz podczas wystąpienia konferencyjnego

XIX Forum Polskich Menedżerów Logistyki, Warszawa

Kontakt

Masz temat, o którym potrzebujesz porozmawiać z kimś spoza firmy?

Nie musisz wcześniej wiedzieć, jaka usługa jest Ci potrzebna. Zacznijmy od sytuacji, z którą dziś się mierzysz. Pierwsza rozmowa służy zrozumieniu sytuacji i sprawdzeniu, czy mogę wnieść do niej wartość.

Pierwsza rozmowa: 60 minut, online lub u Ciebie, bez opłaty. Musimy oboje sprawdzić, czy jest o czym rozmawiać i czy chcemy ze sobą pracować. Jeśli tak, ustalamy zakres i warunki. Rozliczam się dziennie lub projektowo.

Wolisz e-mail?

LinkedIn ↗